poniedziałek, 19 stycznia 2015

O prawie i sprawiedliwości

Tępe i głuche Ciało Orzekające, owa ciężka machina śledczosądowa, na tym tylko się trzyma, że jest nieomylna. Ta machina stąd czerpie swoją siłę i pewność siebie, że nigdy nie rewiduje swoich decyzji, że każdy podsędek może ciąć na prawo i lewo - i nic; nikt go nie skoryguje. Istnieje w tym celu cicha zmowa: każde zażalenie, choćby adresowane było do nie wiedzieć jakich superurzędów, zawsze odsyłane jest stamtąd do rozpatrzenia na ręce tej właśnie instancji, na której działalność petent się skarży. I niech nikt nie śmie wytknąć komuś z pracowników sądownictwa (prokuratury, organów śledczych, itp.), że popełnił nadużycie, dał się ponieść nerwom, załatwiał osobiste porachunki, albo pomylił się, czy postąpił niezgodnie z przepisami - zawsze go wybronimy! staniemy przy nim murem! Właśnie po to jesteśmy Prawem.1

Ciekawe, ile osób przeczytawszy powyższy cytat pomyśli, że chodzi o aktualną wypowiedź o sądownictwie w naszym pięknym kraju. [Trzeba oczywiście przyznać, że nie mordują i nie wysyłają na katorgę, ludzkie paniska (w anegdocie o łagodności Lenina miał świadczyć fakt, iż goląc się na ganku odpowiedział przechodzącym dzieciom na pozdrowienie - a przecież miał w ręku brzytwę i mógł rżnąć).] Brak rzeczywistej odpowiedzialności sędziów i prokuratorów za wykroczenia i przestępstwa (tu), śmieszne wyroki dla świętych krów (tu), bezkarność policji (policja JUŻ przeprosiła :) za brutalne pobicie, policja twierdząca, że p. Biedroń ich pobił... yeah right!, poseł Wipler spuszczający manto policjantom), dużo by tak można wyliczać. Ostatnio oczywiście szczególnie bulwersuje komornik sprzedający na licytacji sprzęt należący do sąsiada dłużnika i to on mnie zainspirował do wpisu. Mam nadzieję, że skończy jak ten, ale i wątpliwości, czy to możliwe. Należy się zastanowić, czy tak słaby dostęp obywateli do broni i tak marny stan wymiaru sprawiedliwości są ze sobą jakoś związane. Widzę już komornika jak odbiera traktor człowiekowi uzbrojonemu w AKMS.

A tu mamy ilustracje do zasady "co nie jest zabronione, to jest dozwolone".

Praca nakładcza 1
Praca nakładcza 2


A to moja wiadomość-faworyt: ściągnięto z człowieka pod przymusem podatki a po tym, jak się okazało, że były nienależne nie można dochodzić ich zwrotu, bo termin na wystąpienie o zwrot (czyżby termin był liczony w kwartałach a może w latach? Warto doczytać w artykule!) minął.

 Nie mamy pańskiego płaszcza

Porównajmy znowu ze wzorcem.

(...) Autor [S. Karawanski] skazany został swego czasu na 25 lat. Odsiedział 16 (1944-60), został wypuszczony (zapewne po odsiedzeniu "dwóch-trzecich"), ożenił się, wstąpił na uniwersytet, ale nie - w 1965 roku przyszli po niego znów: zbieraj się! Nie dosiedziałeś 9 lat.
Gdzież to jeszcze możliwe, w jakim jeszcze Prawodawstwie na całym świecie, prócz naszego? Nakładali ludziom na karki chomąta 25-letnich wyroków, których termin miał ubiegać w latach 70. Nagle - wchodzi w życie nowy kodeks (1961), jako najwyższą karę przewidujący lat 15. Każdy student pierwszego roku prawa zrozumie, że tym samym anulowane są i zredukowane owe 25-letnie kary! Ale u nas - bynajmniej. Możesz wrzeszczeć do zachrypnięcia, walić głową o ścianę - obowiązują dalej. U nas - proszę z nami raczy pan dosiedzieć swoje!3

Takie to nasze prawo i sądy.

PS Ze szczególnymi pozdrowieniami dla pp. Milewskiego i Tuska:
Wcielona Prawda, pokryta czarnym lakierem stoi cały czas przed oczyma duszy naszego sędziego: to aparat telefoniczny w sali narad. Ta wyrocznia nie wystawi cię na sztych, ale musisz postępować zgodnie z jej orzeczeniami3

1Sołżenicyn A: Archipelag Gułag(V-VI-VI). Warszawa: Nowe Wydawnictwo Polskie 1990, s. 502
2ibidem, s. 498
3ibidem, s. 502

niedziela, 18 stycznia 2015

O przyszłym kursie franka

Temat jakże aktualny...

Prognozowanie kursów walutowych jest trudne albo nawet i niemożliwe. Tym niemniej, jest ciekawa metoda, która się już ładnie sprawdziła.

2007-2008: euro po 3,20, dolar po 2,00. Jak grzyby po deszczu parkingi z bannerami: tanie samochody z USA. No tak, bardzo sensowne - sprowadzać na masową skalę auta zza oceanu, gdy można je kupić w Polsce albo sprowadzić ze strefy euro. Wniosek: złotówka jest ogromnie przewartościowana, szczególnie w stosunku do dolara.

Końcówka 2008-początek 2009: euro w szczycie po 4,9. Niemcy, ale przede wszystkim nawet Litwini i Słowacy masowo przyjeżdżają do Polski, wykupując wszystko co się da, nie tylko paliwo, ale jedzenie, materiały budowlane, chemię gospodarczą. W okolicach północno-wschodniej granicy zdarza się, że nie da się zrobić zakupów, bo półki ogołocone. Emeryci polscy udają się do kantorów po dolary i euro. Wniosek: złotówka jest ogromnie niedowartościowana w stosunku do euro.

2011 - tuż przed interwencją Narodowego Banku Szwajcarii (SNB): EUR/CHF zbliża się do poziomu 1,0. Szwajcarskie firmy panikują, Szwajcarzy jeżdżą do Niemiec, żeby tam kupować w euro nawet szwajcarskie zegarki (słyszałem relację słuchacza w radio). Ostatnie dni: Szwajcarzy ustawiają się w ogonkach do kantorów, żeby zakupić tanie euro, szwajcarska giełda dołuje, eksporterzy panikują. Przy okazji warto wspomnieć, że nawet jeszcze przed zaprzestaniem siłowej deprecjacji franka przez SNB, Szwajcaria notowała niewielki wzrost i deflację. Warto obserwować dalsze zachowania obywateli i firm, czy mamy do czynienia z jednorazowym szokiem, czy raczej będziemy mieli do czynienia ze stałym najazdem zakupowym do strefy euro? Jak kształtować się będzie sprzedaż Nestle (przed chwilą Sinlac koło mnie podrożał :)) et consortes?

Powiedziawszy to wszystko, trzeba jednak przyznać:

- Szwajcarzy produkują produkty wysokiej klasy, gdzie cena nie gra takiej roli jak przy innej produkcji; przykładowo (zasłyszane) FIFA ma korzystać z droższych szwajcarskich urządzeń przy próbach nad goal-line technology, bo tańsze z innych krajów były zbyt zawodne.
- Frank się umacnia "od zawsze" i Szwajcarii to jak dotąd nadmiernie nie szkodzi. Ostatnio ani "line in the sand" na 1,40 EUR/CHF ani peg na 1,20 nie były w stanie tego zahamować. Ujemne stopy procentowe i, być może, kontrola kapitału też mogą nie zadziałać, podobnie jak w latach 80.
- Do wyprodukowania towarów eksportowych trzeba zużyć niejednokrotnie dużo towarów importowanych, które teraz będą tańsze - zatem wzrost cen towarów szwajcarskich  niekoniecznie musi być bardzo duży. 

I na koniec warto spojrzeć na 30-letnie wykresy USD/CHF i EUR (DEM)/CHF: frank jest najdroższy od 30 lat.

Skłaniałbym się ku metodzie obserwacji zachowań ludzi - w sytuacjach ekstremalnych sprawdziła się jak dotąd całkiem nieźle... Ciekawe, co zaobserwujemy teraz.