Tępe i głuche Ciało Orzekające, owa ciężka machina śledczosądowa, na tym tylko się trzyma, że jest nieomylna. Ta machina stąd czerpie swoją siłę i pewność siebie, że nigdy nie rewiduje swoich decyzji, że każdy podsędek może ciąć na prawo i lewo - i nic; nikt go nie skoryguje. Istnieje w tym celu cicha zmowa: każde zażalenie, choćby adresowane było do nie wiedzieć jakich superurzędów, zawsze odsyłane jest stamtąd do rozpatrzenia na ręce tej właśnie instancji, na której działalność petent się skarży. I niech nikt nie śmie wytknąć komuś z pracowników sądownictwa (prokuratury, organów śledczych, itp.), że popełnił nadużycie, dał się ponieść nerwom, załatwiał osobiste porachunki, albo pomylił się, czy postąpił niezgodnie z przepisami - zawsze go wybronimy! staniemy przy nim murem! Właśnie po to jesteśmy Prawem.1
Ciekawe, ile osób przeczytawszy powyższy cytat pomyśli, że chodzi o aktualną wypowiedź o sądownictwie w naszym pięknym kraju. [Trzeba oczywiście przyznać, że nie mordują i nie wysyłają na katorgę, ludzkie paniska (w anegdocie o łagodności Lenina miał świadczyć fakt, iż goląc się na ganku odpowiedział przechodzącym dzieciom na pozdrowienie - a przecież miał w ręku brzytwę i mógł rżnąć).] Brak rzeczywistej odpowiedzialności sędziów i prokuratorów za wykroczenia i przestępstwa (tu), śmieszne wyroki dla świętych krów (tu), bezkarność policji (policja JUŻ przeprosiła :) za brutalne pobicie, policja twierdząca, że p. Biedroń ich pobił... yeah right!, poseł Wipler spuszczający manto policjantom), dużo by tak można wyliczać. Ostatnio oczywiście szczególnie bulwersuje komornik sprzedający na licytacji sprzęt należący do sąsiada dłużnika i to on mnie zainspirował do wpisu. Mam nadzieję, że skończy jak ten, ale i wątpliwości, czy to możliwe. Należy się zastanowić, czy tak słaby dostęp obywateli do broni i tak marny stan wymiaru sprawiedliwości są ze sobą jakoś związane. Widzę już komornika jak odbiera traktor człowiekowi uzbrojonemu w AKMS.
A tu mamy ilustracje do zasady "co nie jest zabronione, to jest dozwolone".
Praca nakładcza 1
Praca nakładcza 2
A to moja wiadomość-faworyt: ściągnięto z człowieka pod przymusem podatki a po tym, jak się okazało, że były nienależne nie można dochodzić ich zwrotu, bo termin na wystąpienie o zwrot (czyżby termin był liczony w kwartałach a może w latach? Warto doczytać w artykule!) minął.
Nie mamy pańskiego płaszcza
Porównajmy znowu ze wzorcem.
(...) Autor [S. Karawanski] skazany został swego czasu na 25 lat. Odsiedział 16 (1944-60), został wypuszczony (zapewne po odsiedzeniu "dwóch-trzecich"), ożenił się, wstąpił na uniwersytet, ale nie - w 1965 roku przyszli po niego znów: zbieraj się! Nie dosiedziałeś 9 lat.
Gdzież to jeszcze możliwe, w jakim jeszcze Prawodawstwie na całym świecie, prócz naszego? Nakładali ludziom na karki chomąta 25-letnich wyroków, których termin miał ubiegać w latach 70. Nagle - wchodzi w życie nowy kodeks (1961), jako najwyższą karę przewidujący lat 15. Każdy student pierwszego roku prawa zrozumie, że tym samym anulowane są i zredukowane owe 25-letnie kary! Ale u nas - bynajmniej. Możesz wrzeszczeć do zachrypnięcia, walić głową o ścianę - obowiązują dalej. U nas - proszę z nami raczy pan dosiedzieć swoje!3
Takie to nasze prawo i sądy.
PS Ze szczególnymi pozdrowieniami dla pp. Milewskiego i Tuska:
Wcielona Prawda, pokryta czarnym lakierem stoi cały czas przed oczyma duszy naszego sędziego: to aparat telefoniczny w sali narad. Ta wyrocznia nie wystawi cię na sztych, ale musisz postępować zgodnie z jej orzeczeniami3
1Sołżenicyn A: Archipelag Gułag(V-VI-VI). Warszawa: Nowe Wydawnictwo Polskie 1990, s. 502
2ibidem, s. 498
3ibidem, s. 502
Ciekawe, ile osób przeczytawszy powyższy cytat pomyśli, że chodzi o aktualną wypowiedź o sądownictwie w naszym pięknym kraju. [Trzeba oczywiście przyznać, że nie mordują i nie wysyłają na katorgę, ludzkie paniska (w anegdocie o łagodności Lenina miał świadczyć fakt, iż goląc się na ganku odpowiedział przechodzącym dzieciom na pozdrowienie - a przecież miał w ręku brzytwę i mógł rżnąć).] Brak rzeczywistej odpowiedzialności sędziów i prokuratorów za wykroczenia i przestępstwa (tu), śmieszne wyroki dla świętych krów (tu), bezkarność policji (policja JUŻ przeprosiła :) za brutalne pobicie, policja twierdząca, że p. Biedroń ich pobił... yeah right!, poseł Wipler spuszczający manto policjantom), dużo by tak można wyliczać. Ostatnio oczywiście szczególnie bulwersuje komornik sprzedający na licytacji sprzęt należący do sąsiada dłużnika i to on mnie zainspirował do wpisu. Mam nadzieję, że skończy jak ten, ale i wątpliwości, czy to możliwe. Należy się zastanowić, czy tak słaby dostęp obywateli do broni i tak marny stan wymiaru sprawiedliwości są ze sobą jakoś związane. Widzę już komornika jak odbiera traktor człowiekowi uzbrojonemu w AKMS.
A tu mamy ilustracje do zasady "co nie jest zabronione, to jest dozwolone".
Praca nakładcza 1
Praca nakładcza 2
A to moja wiadomość-faworyt: ściągnięto z człowieka pod przymusem podatki a po tym, jak się okazało, że były nienależne nie można dochodzić ich zwrotu, bo termin na wystąpienie o zwrot (czyżby termin był liczony w kwartałach a może w latach? Warto doczytać w artykule!) minął.
Nie mamy pańskiego płaszcza
Porównajmy znowu ze wzorcem.
(...) Autor [S. Karawanski] skazany został swego czasu na 25 lat. Odsiedział 16 (1944-60), został wypuszczony (zapewne po odsiedzeniu "dwóch-trzecich"), ożenił się, wstąpił na uniwersytet, ale nie - w 1965 roku przyszli po niego znów: zbieraj się! Nie dosiedziałeś 9 lat.
Gdzież to jeszcze możliwe, w jakim jeszcze Prawodawstwie na całym świecie, prócz naszego? Nakładali ludziom na karki chomąta 25-letnich wyroków, których termin miał ubiegać w latach 70. Nagle - wchodzi w życie nowy kodeks (1961), jako najwyższą karę przewidujący lat 15. Każdy student pierwszego roku prawa zrozumie, że tym samym anulowane są i zredukowane owe 25-letnie kary! Ale u nas - bynajmniej. Możesz wrzeszczeć do zachrypnięcia, walić głową o ścianę - obowiązują dalej. U nas - proszę z nami raczy pan dosiedzieć swoje!3
Takie to nasze prawo i sądy.
PS Ze szczególnymi pozdrowieniami dla pp. Milewskiego i Tuska:
Wcielona Prawda, pokryta czarnym lakierem stoi cały czas przed oczyma duszy naszego sędziego: to aparat telefoniczny w sali narad. Ta wyrocznia nie wystawi cię na sztych, ale musisz postępować zgodnie z jej orzeczeniami3
1Sołżenicyn A: Archipelag Gułag(V-VI-VI). Warszawa: Nowe Wydawnictwo Polskie 1990, s. 502
2ibidem, s. 498
3ibidem, s. 502