niedziela, 18 stycznia 2015

O przyszłym kursie franka

Temat jakże aktualny...

Prognozowanie kursów walutowych jest trudne albo nawet i niemożliwe. Tym niemniej, jest ciekawa metoda, która się już ładnie sprawdziła.

2007-2008: euro po 3,20, dolar po 2,00. Jak grzyby po deszczu parkingi z bannerami: tanie samochody z USA. No tak, bardzo sensowne - sprowadzać na masową skalę auta zza oceanu, gdy można je kupić w Polsce albo sprowadzić ze strefy euro. Wniosek: złotówka jest ogromnie przewartościowana, szczególnie w stosunku do dolara.

Końcówka 2008-początek 2009: euro w szczycie po 4,9. Niemcy, ale przede wszystkim nawet Litwini i Słowacy masowo przyjeżdżają do Polski, wykupując wszystko co się da, nie tylko paliwo, ale jedzenie, materiały budowlane, chemię gospodarczą. W okolicach północno-wschodniej granicy zdarza się, że nie da się zrobić zakupów, bo półki ogołocone. Emeryci polscy udają się do kantorów po dolary i euro. Wniosek: złotówka jest ogromnie niedowartościowana w stosunku do euro.

2011 - tuż przed interwencją Narodowego Banku Szwajcarii (SNB): EUR/CHF zbliża się do poziomu 1,0. Szwajcarskie firmy panikują, Szwajcarzy jeżdżą do Niemiec, żeby tam kupować w euro nawet szwajcarskie zegarki (słyszałem relację słuchacza w radio). Ostatnie dni: Szwajcarzy ustawiają się w ogonkach do kantorów, żeby zakupić tanie euro, szwajcarska giełda dołuje, eksporterzy panikują. Przy okazji warto wspomnieć, że nawet jeszcze przed zaprzestaniem siłowej deprecjacji franka przez SNB, Szwajcaria notowała niewielki wzrost i deflację. Warto obserwować dalsze zachowania obywateli i firm, czy mamy do czynienia z jednorazowym szokiem, czy raczej będziemy mieli do czynienia ze stałym najazdem zakupowym do strefy euro? Jak kształtować się będzie sprzedaż Nestle (przed chwilą Sinlac koło mnie podrożał :)) et consortes?

Powiedziawszy to wszystko, trzeba jednak przyznać:

- Szwajcarzy produkują produkty wysokiej klasy, gdzie cena nie gra takiej roli jak przy innej produkcji; przykładowo (zasłyszane) FIFA ma korzystać z droższych szwajcarskich urządzeń przy próbach nad goal-line technology, bo tańsze z innych krajów były zbyt zawodne.
- Frank się umacnia "od zawsze" i Szwajcarii to jak dotąd nadmiernie nie szkodzi. Ostatnio ani "line in the sand" na 1,40 EUR/CHF ani peg na 1,20 nie były w stanie tego zahamować. Ujemne stopy procentowe i, być może, kontrola kapitału też mogą nie zadziałać, podobnie jak w latach 80.
- Do wyprodukowania towarów eksportowych trzeba zużyć niejednokrotnie dużo towarów importowanych, które teraz będą tańsze - zatem wzrost cen towarów szwajcarskich  niekoniecznie musi być bardzo duży. 

I na koniec warto spojrzeć na 30-letnie wykresy USD/CHF i EUR (DEM)/CHF: frank jest najdroższy od 30 lat.

Skłaniałbym się ku metodzie obserwacji zachowań ludzi - w sytuacjach ekstremalnych sprawdziła się jak dotąd całkiem nieźle... Ciekawe, co zaobserwujemy teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz