Kaligula przeforsował umieszczenie swego konia w senacie. Cesarz ten był całkiem zdrowy na umyśle w porównaniu z popadającą w zbiorowe szaleństwo Platformą, która wystawiła w wyborach do Senatu kieszonkowego (z racji formatu politycznego, bo przecież nie wzrostu) konia. Obciążony dżokejem ciężkiej wagi (z racji gabarytów, bo przecież nie formatu politycznego) Kamińskim nasz bohater dostał zadyszki i jak ostatnia chabeta nie dowlókł się do mety.
Teraz skacze na wiecu przeciwko PiS. Możliwe, że i sam nasz bohater zaczyna ujawniać problemy, hmm... emocjonalne. Takiemu Gabrielowi Janowskiemu to trzeba było podać narkotyki a tu człowiek dorosły, obrońca ludzi na świeczniku, adwokat, były wicepremier z własnej nieprzymuszonej woli skacze w sposób... śmieszny. Jeśli jednak media z pana Janowskiego, którego udało się tak załatwić, ale był przecież normalny (co nie znaczy, że nie był kontrowersyjny) zrobiły wariata, to jestem dziwnie pewien, że z pana Giertycha (który raczej nie był pod wpływem niczego) nadmiernie dworować nie będą.
Proponuję zatem hasło na następny raz: Jarek to cienias, Twój rząd obali mecenas!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz