niedziela, 26 lutego 2017

Bohaterscy policjanci uratowali blok przed pożarem... i wystawili 2 mandaty



Pomyśleć, że gdyby policjanci nie mieli przy sobie bloczków z mandatami, to historia nie zakończyłaby się happy endem, gdyż jedynie zapobiegliby wybuchowi.

"Sierż. szt. Rafał Ptaszkiewicz i sierż. Piotr Tomaszewski pojechali na wezwanie do jednego z bloków przy ulicy Kutrzeby w Gorzowie Wielkopolskim. Na klatce schodowej zauważyli śpiącego 37-latka. Ponieważ spanie w takim miejscu jest wykroczeniem, gorzowianin otrzymał mandat. [Trudno nie pochwalić profesjonalnej reakcji na spanie w miejscu niedozwolonym]

W pewnym momencie poczuli jednak charakterystyczny zapach spalenizny. Po chwili zauważyli również dym, który bardzo szybko gęstniał. Ruszyli na poszukiwania jego źródła.

Policjanci rozpoczęli sprawdzanie dziesięciopiętrowego bloku. Liczyła się każda chwila, bo zadymienie było coraz większe. Kiedy ustalili miejsce pożaru, zapukali do drzwi jednego z mieszkań na drugim piętrze. Otworzył im zaskoczony właściciel. Okazało się, że zapalił się garnek i patelnia, które zostawił na kuchence gazowej.

Funkcjonariusze raz, dwa odłączyli źródło prądu oraz gazu, a ogień ugasili ręcznikami. Niezbędne było otwarcie okien i przewietrzenie mieszkania oraz klatki schodowej.

Zapominalski 53-latek przyznał, że zapomniał o gotujących się potrawach, wyszedł do drugiego pokoju i zamknął drzwi. Za "gapiostwo" dostał mandat."

Barbara Stanisławczyk, czyli o sztuce rozgrywania końcówek

Remis jest wtedy, kiedy ja chcę.

P. Barbara Stanisławczyk zgodziła się zaakceptować nominację Rady Mediów Narodowych na prezesa Polskiego Radia. Po dwóch dniach złożyła rezygnację.

(...) Akiba Rubinstein w jednym z turniejów grał w ostatniej rundzie z wiedeńskim mistrzem Wolfem. Dla zdobycia pierwszej nagrody Rubinsteinowi potrzebny był remis. Wolf był na końcu tabeli, ale ewentualną porażką Rubinsteina zainteresowani byli Alechin i Capablanca, którzy w takim przypadku mieli szansę dogonić Rubinsteina. Nic więc dziwnego, że przygotowali Wolfa do gry "na wygraną." Nic z tego - Wolf szybko wpadł w przegraną pozycję. Zaproponował remis, ku ogólnemu zdumieniu Rubinstein ofertę odrzucił! Jeszcze kilka posunięć i sytuacja Wolfa stała się beznadziejna, musi on ponieść straty materialne. Jak wspominają świadkowie, Wolf był bliski rezygnacji i nagle... Rubinstein zaproponował remis. Po podpisaniu blankietów Wolf podziękował za prezent, następnie zapytał: "Dlaczego pan odrzucił moją wcześniejszą propozycję?"

Odpowiedź Rubinsteina była następująca: "Remis jest wówczas, gdy ja tego chcę!"

Pytel K.: Akiba Rubinstein, czyli o sztuce rozgrywania końcówek. Warszawa: Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych 1987, s. 72