niedziela, 26 października 2014

Donos do ministra, czyli o policji w Toruniu

Szanowna Pani Minister,

śpieszę notyfikować, że toruńska policja nie bierze przykładu z p. Gronkiewicz-Waltz:


Jak pokazała dziennikarska prowokacja, komendant stołecznej Straży Miejskiej Zbigniew Leszczyński polecił swoim podwładnym, by zmniejszyli liczbę wystawianych mandatów. Taka inicjatywa miała wyjść z biura Hanny Gronkiewicz-Waltz. W rozmowie z podającym się za radnego PO dziennikarzem komendant tłumaczył, że już bardziej nie może ograniczyć liczby mandatów czy odholowywanych samochodów, bo część interwencji jest efektem zgłoszeń mieszkańców, a nie inwencji strażników.

...i wystawia mandaty przed wyborami samorządowymi. Doszły mnie również słuchy, że za przekroczenie prędkości nie mogą dać pouczenia (a w Warszawie parę dni temu jakoś mogli) a jakiś mandat wystawić muszą. Co gorzej, wczoraj wieczorem koło Galerii Copernicus co najmniej 3 osoby dostały mandaty.

Pani minister, larum grają! Niektórzy ludzie wiedzą, że policjanci odbierają polecenia od przełożonych a ci od swoich przełożonych a na samym końcu jest gdzieś Al-Kaida Obywatelska (tu się popisałem znajomością języków bardzo obcych) w Pani osobie. Ktoś może powiązać fakty i nie zagłosować na słusznych kandydatów! Dobrze, że przynajmniej ceny paliwa się obniżyły.

To było na poły żartobliwie, na poły serio. A poważnie, to mimo małej emigracji wciąż się uważam za mieszkańca Torunia by heart. Nawet mi się Pani Domicela Kopaczewska parę razy podpisała na świadectwach (a niech tam, mam też bilety NB of PL z podpisem Pani HGW, patrz wyżej), szkoda, że jako posłanka prezentuje moim zdaniem niski poziom. W związku z tym przykro się czyta, jak to policjanci nie dopilnowali i domniemany morderca zabija się, wyskakując z 7. piętra komendy (30 września trzech policjantów dostało w tej sprawie zarzuty) a policjantka strzela do siebie ze skutkiem śmiertelnym (poprzedni rok). Teraz mam nieformalne potwierdzenie (w sprawie dużo mniej istotnej, przyznaję), że słynne polecenie dotyczące wystawiania mandatów jest realizowane pomimo utraty pracy przez tego, kto je wydał - znaczy, że linia ogólnie słuszna była?

Nadmienię, że wykroczenie popełniłem, karę dostałem z dolnych widełek, policjant był uprzejmy i profesjonalny (piszę bez ironii). Nie mogę mieć pretensji o moją sprawę, ale czyżby ktoś wydawał swoim podwładnym niezgodne z prawem polecenia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz