środa, 3 lutego 2016

MNB czyli Sienkiewicz-Belka

Artykuł 220 ust. 2 mazowiecko-kwaśniewskiej konstytucji zabrania finansowania potrzeb państwa przez NBP, przynajmniej na rynku wtórnym.

A gdyby tak zamiast zastanawiać się, jak kreatywnie nadrukować waluty (a im więcej jej się drukuje, tym bardziej nie jest ona pieniądzem, to coś jak im Prosiaczek bardziej zaglądał, tym bardziej Kubusia tam nie było), zrobić coś prostego?

Problemem nie jest Sienkiewicz i Belka i ich podejrzane rozmówki, problemem jest Balcerowicz a właściwie oscylator Balcerowicza. Wielki Oscylator Balcerowicza ze złotówką na sztywno po 9.500 za dolara i 60% oprocentowaniem w bankach to temat na książkę a tu będzie o oscylatorze małym. Warto jedynie donieść na kandydata do RPP pana Wójcika, że uważał on WOB za niezbędną kotwicę inflacyjną (tak to mądre słowa maskują rzeczywistość). Prosty człowiek zamiast kotwic widział, że inwestor zagraniczny przywieźć wagon dolarów, zamienić na złotówki, włożyć na 60%, zaczekać 2 lata, zamienić na dolary po tym samym kursie, wywieźć 2,5 wagona dolarów (oficjalnie sztywny kurs mógł być odwołany w każdym momencie, nieoficjalnie gwarantowano go zagranicy przez pewien czas). Zapłacili za to oczywiście rolnicy, którym pan Balcerowicz zamienił ustawą warunki już podpisanych kredytów:

USTAWA

z dnia 28 grudnia 1989 r.
o uporządkowaniu stosunków kredytowych
Art. 1. 1. Uchyla się:
(...)
2) postanowienia umów kredytowych ustalające oprocentowanie kredytów według stawek stałych i preferencyjnych.
(...)
3. Jeżeli bank nie uzgodni z kredytobiorcą inaczej, do kredytu udzielonego na podstawie umowy, której postanowienia zgodnie z ust. 1 pkt 2 uległy uchyleniu, stosuje się zmienną stawkę oprocentowania.
 
Stąd wzięło się SŁUSZNE poczucie krzywdy u nich, stąd Samoobrona i pan Lepper.

Nie dość, że NBP, niezgodnie z konstytucją, nie jest jedynym emitentem PLN (większość kreują banki w piramidzie zwanej rezerwą cząstkową) to jeszcze zmuszony jest kupować nisko oprocentowane obligacje amerykańskie i inne, podczas gdy wyżej oprocentowane polskie emituje rząd a kupują je Amerykanie i Europejczycy. Dlatego też pan Balcerowicz chciał zawsze wysokich stóp procentowych. Jeśli NBP ma 100 miliardów euro (z pamięci) rezerw w obligacjach strefy euro i dolarach to logiczne byłoby choć pewną część sprzedać (szczególnie po wysokim kursie USD) i odkupić za to oprocentowane dużo wyżej obligacje w PLN. Na rynku wtórnym chyba nawet konstytucyjnie możliwe. Oczywiście nie umarzamy a tylko NBP dostaje odsetki od skarbu, te odsetki stanowią jego zysk, na koniec roku 95% zysku do budżetu - na jedno wyjdzie. W szczególności warto przemyśleć, na co nam tak wysoka rezerwa NBP, skoro na interwencje walutowe to za mało a na obsługę zadłużenia zagranicznego w razie kryzysu raczej tyle nie trzeba (mamy też FCL!).

Innym prostym sposobem zniwelowania (małego) oscylatora Balcerowicza jest dogadanie się z Grupą Wyszehradzką. Szczególnie łatwe powinno to być z Węgrami, gdzie węgierskiemu MNB szefuje polityk związany z władzami. Skoro NBP nie może kupować na rynku pierwotnym obligacji rządowych (i zakładam, że w sąsiednich państwach podobnie), to czemu NBP miałby nie przeważyć trochę rezerw i zamiast kupować obligacje w euro nie kupić trochę obligacji węgierskich? MNB kupiłby wtedy polskie. Efekt właściwie ten sam, co chciał pan Belka, brak konieczności działania na rynkach wtórnych (czyli banki komercyjne nie zarobią po drodze), mała dywersyfikacja rezerw, zmniejszenie niekorzystnej różnicy pomiędzy stopą zwrotu z rezerw NBP a stopą zwrotu z długu rządowego. Docelowo, krok na drodze ku normalnemu rozwiązaniu, że państwo finansuje własne potrzeby samo a nie za pomocą komercyjnych banków. Tylko nie zdradzić się za szybko z takim planem...

Oczywiście małe Węgry za dużo nie kupią a i Polska nie może się zdywersyfikować za bardzo w HUF. Od czegoś trzeba jednak zacząć i najlepiej chyba z przyjaciółmi. Gdyby jednak dodać Czechy, Rumunię? Może Norwegię, z którą łączy nas ropa? Może umiarkowany sens mieć taka operacja ze strefą euro - Słowacją, Litwą? I had a dream - kiedyś Serbia, Białoruś, Rosja?

To by dopiero agencje ratingowe miały zagwozdkę, gdyby ich banki znacznie odciąć od naszego sovereign debt.

niedziela, 24 stycznia 2016

O sposobach manipulacji, czyli WTC

Zrobiłem to - mówi moja pamięć. Nie mogłem tego zrobić - mówi moja duma i nie ustępuje. I pamięć musi ustąpić (Fryderyk Nietzsche).

Jeśli jest coś, co może być skutecznie wykorzystane w manipulowaniu innymi, to jest to miłość własna i przekonanie o własnej nieomylności. Jeśli ktoś dojdzie do jakiegoś wniosku sam, albo tylko mu się wydaje, że doszedł do wniosku samodzielnie, to naprawdę trudno, by zmienił zdanie, nieważne jakich dowodów, by nie pokazać.

Jak więc sprzedać oficjalną wersję zamachu na WTC? Weźmy przeciętną osobę, czyli mnie. "Zainteresowany" polityką i życiem społecznym w ten zwyczajny sposób, że ogląda wiadomości z głównego nurtu. Jakie mi się wtedy wydawały ciekawe i profesjonalne! Fakty TVN, Szkło Kontaktowe (ale na początku, to chyba rzeczywiście było niezłe, prawie jak Rewiński z Piaseckim), czasem BBC, coś w internecie. Stany Zjednoczone, Platforma, demokracja: dobre, terroryzm, SLD, Rosja, talibowie, Lepper: źli.

Typowy odbiorca komunikatów, jakich wiele we wszystkich państwach na całym świecie. Co więc można się na pewno było dowiedzieć z mediów? Zamachy na ambasady USA w Kenii i Tanzanii, atak na niszczyciel USS Cole zostały ewidentnie dokonane przez Al-Kaidę (po polsku baza, czyli Platforma). O zamachach na WTC dowiedziałem się z jakimś dwugodzinnym opóźnieniem i wciąż nie było wiadomo, kto to mógł zrobić. To jest właśnie to, co zadecydowało o umiarkowanym sukcesie w promowaniu rządowej teorii. Dano czas na "własne" i "niezależne" przemyślenia. W tym czasie zdążyłem przeprowadzić jak pewnie większość "inteligentnych", "świadomych", "zainteresowanych" konsumentów informacji proste rozumowanie: Al-Kaida po pokonaniu Rosjan w Afganistanie zerwała się z amerykańskiej smyczy i obróciła się przeciwko niewiernej ich zdaniem Ameryce. Dowodem na to jest Kenia, Tanzania i USS Cole. Kto więc mógł zaatakować WTC? Na pewno Al-Kaida. Skoro potem ogłoszono coś, co już i tak każdy myślał, to pozostało przytaknąć. A że mnóstwo faktów wskazuje na coś innego? Cóż, nie może być przecież, że ktoś tak mądry jak ja tak błyskotliwie odgadnął zły charakter stojący za zamachami, potem jeszcze potwierdził to autorytet tak wielki jak rząd USA a potem okazuje się, że jest inaczej.

Jedyne, czego trzeba było, żeby dostrzec, że coś nie gra, to przestać oglądać telewizję. A może jest tak jak powiedział Lincoln: można oszukiwać wszystkich ludzie przez jakiś czas i można oszukiwać pewnych ludzi przez cały czas. Nie można jednak oszukiwać wszystkich przez cały czas?

sobota, 23 stycznia 2016

Miedziano-srebrna emerytura czyli jak zdemontować OFE

Taki rozsądny pomysł...

Ostatnia reforma OFE była bardzo dobra w tym sensie, że zabrała pieniądze złodziejom i idiotom z funduszy, miała tą jednak poważną wadę, że może jeszcze czeka nasze państwo arbitraż za sposób. 

Na pewno demontaż OFE trzeba jak najszybciej dokończyć, te Góra-lskie PO-tworki (no może AWS-tworki) z gwarantowaną 7% albo i 10% prowizją nigdy nie powinny były powstać. Jak tylko myślę o OFE, to przypominają mi się wykłady pana prof. Góry, co za pokłady buty i przekonania o własnej wyższości! Ludzie są za głupi, żeby oszczędzać, trzeba ich zmusić, inaczej wydadzą wszystko na wódkę a na starość pójdą palić opony pod sejmem, żeby dostać jakąś kasę. Czasem nie trzeba nawet acht und achtzig, wystarczy ein Professor, żeby Vaterland była verloren. Ale nie o alte Ganefach miało być...

Skoro ostatnio w naszej Polsce dużo się zmienia, to może zamiast zmieniać dużo (by wszystko zostało takie same), zmieńmy trochę (by zmieniło się dużo)? Mało realne się wydaje, żeby jakiś rząd zrobił coś naprawdę mądrego - skasował przymus emerytalny, więc...

Utwórzmy państwowy miedziano-srebrny OFE/ZUS/TFI. Starych OFE nie likwidujemy a nasz państwowy moloch będzie ich konkurentem. Zepsuć jednak i zrobić nic głupiego nie będzie mógł, gdyż jedyną jego działalnością będzie znalezienie sobie rozsądnego magazynu i składowanie do niego fizycznego miedzi i srebra (złota?) kupowanego co miesiąc od KGHM za pieniądze przyszłych emerytów. Zobaczymy, czy srebrna gąska jest lepszą inwestycją od Petrolinvestu? Sprzedaż tylko w celu wypłaty emerytury (tylko dla tych nowych uczestników systemu, co w to weszli!, jeszcze tego by brakowało, żeby nie daj Boże ktoś z tego wypłacił Stefanowi Michnikowi jego emeryturę w srebrze i złocie, ten niech odbiera w siarce i wapnie od SB [taki skrót do Syna Bożego wprowadzony kiedyś przez księdza na lekcji religii]).

Upieczemy więc całkiem dużą liczbę pieczeni na jednym rożnie:
1. Wypromujemy ideę mądrego oszczędzania.
2. Pozbędziemy się złodziejskich OFE i nie będą mogły krzyczeć, że ktoś zrobił jakąś niedemokratyczną grandę. Ludzie wybiorą mądrze i zagłosują nogami. Nie wszyscy naraz, ale skoro zamiast dolewać do basenu (strumień dziś dużo mniejszy niż kiedyś, ale wciąż coś) GPW z OFE zaczniemy z niego wybierać wodę, to jest szansa, że giełda spadnie, co jeszcze bardziej zniechęci do prywatnych OFE i tak mechanizm się nakręci.
3. Giełda spadnie, to wtedy PiS sobie odkupi nieco taniej to, co i tak odkupić chce (a tak mogliby za drogo odkupić to, co Lewandowski (oślizgła gadzina, trzeba się napić, żeby zabić zły smak w ustach) za tanio sprzedał).
4. KGHM przestanie sprzedawać Barclaysom srebro po dumpingowych cenach, skoro znajdzie nabywców na miejscu - chociaż w pewnym stopniu. Kto w ogóle wymyślił, żeby za kolorowe papierki z wizerunkiem Wielkiego Ojca z Waszyngtonu oddawać za granicę twardy srebrny pieniądz?
5. Można przy okazji pomyśleć o jakichś exemptions w podatku dla KGHM. Grzecznie sprzedacie ładne gąski nam do magazynu, to zapłacicie mniej "kagiemnego".
6. Będziemy jako kraj znowu gromadzić kruszce u siebie. Nie ma się co oszukiwać, złoto NBP w Londynie może być łatwo stracone. Przy pierwszej okoliczności zabiorą jak wtedy, gdy opłacili sobie naszym złotem koszty utrzymania Polskich Sił Zbrojnych (nie chcieli Francuzi umierać za Gdańsk, to my umieraliśmy za Londyn i jeszcze od Anglików kupiliśmy na to amunicję za nasze złoto, nie ma to jak dobry interes). Nie trzeba jednak być jednak dla Brytyjczyków zbyt surowym, w końcu dali pracę magazyniera gen. Sosabowskiemu.
7. Mniej złotówek w obcych rękach to zawsze lepiej, nawet jak tylko nimi zarządzają. Wszelkie ataki spekulacyjne wymagają bowiem dostępności aktywów, by można było nimi spekulować. Jeśli miedziano-srebrny OFE zachęciłby do choćby umiarkowanego porzucania OFE/TFI/lokat bankowych, to utrudniałoby to takie akcje. Dużym problemem jest bowiem oddawanie przez ludność góry PLN w zarząd obcym korporacjom a te obracają nimi, handlując polskimi obligacjami i walutą.
8. Przygotowujemy grunt pod srebrną złotówkę, kiedyś... Tylko przyszłego Kennedy'ego trzeba będzie nieco lepiej ochraniać.