niedziela, 15 marca 2015

O rozwiązaniu problemów frankowych, czyli EUR/DKK

15 stycznia przyniósł wielu kredytobiorcom stratę nie mniejszą niż pół setki tysięcy złotych polskich. Niektórych wręcz wpędził w położenie niezwykle ciężkie, bo byli po złej stronie rynku. Choć potrafię łatwo określić, jaka jest prawna sytuacja kredytobiorców (umowy nieważne, nigdy nie było franków), to można się spodziewać, że pozytywny finał będzie nieprędki: wygrane sprawy będą obalane w apelacjach albo w SN, do Strasburga odwołać się nie da, bo w kraju procedura niewyczerpana. 
No chyba, że ktoś gdzieś poleci i wszystko się zmieni... ale nie o tym teraz mowa.

Poniewczasie (szkoda! szkoda!) odkryłem na nowo czytanego kiedyś przeze mnie pobieżnie George'a Dorgana z snbchf.com. Człowiek ten przez lata był przeciw pegowi EUR/CHF 1,20 i argumentował, że jest on szkodliwy i nie do utrzymania. Podczas gdy tłum "analityków" głosił, że Szwajcaria może wydrukować, ile chce franków, nakupić "za darmo" EUR/USD/GBP/AUD... i wykupić cały świat (w praktyce geniusze kupili "trochę" niemieckich bundów na ca. zerowy procent), on zwracał uwagę na oczywiste unsustainability całej sytuacji. Nie można mieć rezerw walutowych na 80% PKB! Temat-rzeka, polecam lekturę archiwalnych wpisów. Co szczególnie zwraca uwagę, SNB rozbuchał swój bilans nawet bardziej niż Fed, nic to nie pomogło!

Teraz siedzą na górze zdewaluowanego papieru eurowego. Kto zresztą wie, może całe ECB-owe QE jest właśnie po to, żeby wykupić od Szwajcarów tony eurowych obligacji (jak by mieli to sprzedać na rynku?) tak, by uzyskanej waluty można choć trochę opchnąć komuś dalej? My jednak popatrzmy na inny kraj, bo historia lubi się powtarzać.

Do Danii mam sentyment: to tam na turnieju szachowym wygrałem ogromne dla dziecka pieniądze w zachodniej twardej walucie. Pozdrowienia dla Vejle i dla Vejle Amts Folkeblad! Ta Dania właśnie może dziś oferować perspektywy.

Liczb tu za wiele nie będzie, liczby lepiej samemu sprawdzić. Warto porównać zadłużenie, deficyt budżetowy, bezrobocie i jeszcze parę kluczowych wskaźników w Danii i w krajach strefy euro. Sprawdzić, jak prezentuje się Dania na tle prymusów typu Finlandia, ale przede wszystkim Grecji, Portugalii, Włoch, Francji. Ważną tu dla nas wiadomością jest: Dania ma peg do euro: 7,4603 DKK za EUR - i może mieć problem z jego utrzymaniem.

Myślę, że najważniejszy jest pewien "rys psychologiczny": NB Danii w dramatycznie krótkim czasie panicznie ściął 3x stopy procentowe (-0,05-->-0,35-->-0,5-->-0,75), zablokowano także sprzedaż obligacji państwowych (aby inwestorom utrudnić dostęp do waluty). Bardzo oryginalna decyzja, mi kojarzy się (w krzywym zwierciadle) z decyzją władz Singapuru. W Singapurze żadnej potrzeby fiskalnej, by obligacje emitować, co więcej: jest tam regularna nadwyżka budżetowa. Jak wieść gminna (chyba dobrze) niesie, obligacje są tam emitowane po to, żeby inwestorzy dowiedzieli się, jaka jest stopa wolna od ryzyka (czyli oprocentowanie obligacji rządowych) potrzebna do różnego rodzaju kalkulacji ekonomicznych (!!). Skoro władze duńskie panicznie się bronią a dodatkowo jeszcze zapewniają, że nigdy-przenigdy, czy gdzieś już tego nie słyszeliśmy?

Dodatkowo, NB Danii dokonał w styczniu interwencji (sprzedaż korony) na 106 mld DKK, powiększając rezerwy walutowe do all-time high 566 mld DKK. Na koniec lutego było to już 737 mld DKK, co stanowiło około 39% (737 do 1.899) PKB Danii, wzrost o 10 punktów procentowych w ciągu jednego miesiąca. W tym tempie za mniej niż pół roku Dania przegoni Szwajcarię w foreign reserves/GDP ratio.

Dania zresztą ma już za sobą historię nieudanych pegów.

Ryzyko jest raczej niewielkie, oficjalnie Dania jest w ERM 2 z kursem 7,4603 +/-2,25%, w praktyce NB chce widzieć +/-0,5%. Gdyby jednak korona się osłabiła, to trzeba by pewnie się ewakuować przy przekroczeniu kursu 7,4603 +0,5% (ca. 7,5000). To mogłoby znaczyć, że dzieje się coś dziwnego (złego).

Gdyby korona się nie osłabiła, potencjał jest chyba taki jak CHF - po porzuceniu pega na otwarciu EUR/DKK -20%?

Na forex po EUR/DKK? Można co najmniej przemyśleć lewar 1:1 DKK/PLN, czyli zakup w kantorze koron za złotówki z perspektywą co najmniej roczną. Nie podejmuję się oszacować prawdopodobieństwa, ale jest spora szansa na stratę rzędu spreadu kantorowego i spora szansa na zysk kilkunastoprocentowy. Na forexie to już inna sprawa i inne ryzyko, ale może też warto? W takiej sytuacji może wszystko się zmieni nawet jak nikt nigdzie nie poleci...

Oczywiście nie jest to rekomendacja w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz