środa, 11 marca 2015

Który bank w Polsce zatrudnia fachowców, czyli o nieokrzesanych dzikusach, którzy nie wzięli kredytów w CHF

Omawiałem już jak banki ostrożnie pilnują naszych depozytów 

Teraz wypada powiedzieć parę słów o kompetencjach ich ekspertów.

Pan profesor Czapiński
postawił diagnozę, że "(...) w 2013 roku, gdy były prowadzone badania, ponad 92 proc. frankowiczów nie miało "najmniejszych kłopotów" ze spłatą kredytów. Z badań wynikało też, że dochody frankowiczów są wyższe od średniej, że w tej grupie są przede wszystkim mieszkańcy największych miast, są to na ogół ludzie młodzi, dobrze wykształceni, wiele z nich zna czynnie język angielski. "To są ogólnie ludzie bardziej cywilizowani" - [podkr. moje] powiedział badacz."

Zdaje się, że jest to próba rywalizacji z przedstawicielami ZNP protestującymi pod hasłem "Osłów robisz z nas ministrze, niech ci Trybunał dobrze nos przytrze" w kategorii, kto popełni więcej błędów w krótkiej wypowiedzi. Gdy chodzi o nauczycieli, to odsyłam do świetnego artykułu Dwója z poezji Wojciecha Staszewskiego (oczywiście od razu rzucają się w oczy "osłów/osły" i "przytrzeć/utrzeć nosa"). [a ja powiem bez kozery FZHUT]

Można jeszcze humaniście wybaczyć, że uważa, iż 92 procentowa spłacalność w okresie stałego kursu i spadających stóp, niekiedy wspomaganych przez RnS/MdM (jak się skończą dopłaty, to raty ładnie wzrosną), to dużo. Człowiek jednak nie zna znaczenia słów wypowiadanych w jego języku albo stawia, powiedzmy karkołomne, tezy. Biorący kredyty we franku są cywilizowani, hmm? Niech lepiej Pan pogra sobie w Cywilizację Sida Meiera.

Na zdjęciu osoby, które nie wzięły kredytów w CHF.
















Panowie z banków w Polsce, kogo Wy zatrudniacie?

Acht und achzig Professoren, Vaterland du bist verloren.

A zamiast Waszych karkołomnych propozycji lepiej dajcie klientom stałą stopę 1% w całym pozostałym okresie kredytowania póki stopy w Szwajcarii są ujemne a nie koło +4%. Znacie chyba pojęcie IRS w CHF i umiecie na rynku międzybankowym z JPM zawrzeć transakcję? Klientowi zamienicie ca. zmienne 0% na stałe 1% a z JPM zawrzecie transakcję odwrotną i macie stan jak dziś tylko zarobiliście na dodatkowej marży (klient zapłaci więcej wam za IRS niż wy JPM za IRS odwrotny). Najważniejsze ryzyko zdjęte z klienta, wy dalej macie stopę zmienną, dalej już się martwi JPM (ale on jest blisko Fed, nie zginie...).

Oczywiście, to przy założeniu, że chcecie wspólnie jako kraj wyjść z pułapki a nawet zarobić (co ja tu będę tłumaczył, że długoterminowa niska stopa zrekompensuje kurs z nawiązką). P. Szczurek słusznie zauważył, że masowe przewalutowanie po obecnym kursie może nie być najlepsze.

A masowe przejście na stałą stopę procentową przy historycznie niskiej stopie procentowej?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz