niedziela, 1 marca 2015

Profesor Chazan, czyli o nadczłowieku i ostatnim człowieku

Jeszcze nie całkiem przebrzmiały echa zwolnienia profesora Chazana ze stanowiska dyrektora szpitala im św. Rodziny [już przebrzmiały, wstępna wersja tekstu powstała wcześniej]. Nieszczęśliwe dziecko poczęte zostało metodą in vitro, która niepokojąco często skutkuje występowaniem wad w rozwoju. Co jest szczególnie niepokojące w tej sprawie to to, że najwyraźniej krytycy postępowania profesora za jeden z istotnych argumentów uważają to, że kobieta po zabiciu dziecka przed porodem mogłaby szybko poddać się od nowa procedurze in vitro a tak będzie musiała niestety uczynić sobie dłuższą przerwę. Talk about czynienie taśmy produkcyjnej z kobiety z pozycji nie-chrześcijańskich - ironio losu. A to nie Ciemnogród robi z kobiet rodzicielki na akord podczas gdy wyzwolone kobiety podbijają Brave New World?

Ironią drugą jest to, że kobieta chciała mieć przeprowadzoną aborcję w szpitalu im św. Rodziny i "nie wiedziała", że w szpitalu tym tego się nie robi. Zabrzmi to jak tania kpina, ale niech będzie: ciekawe, czy po transfuzję udałaby się do szpitala prowadzonego przez świadków Jehowy a lecząc się w szpitalu muzułmańskim narzekałaby na braki wieprzowiny w diecie?

Co chciałbym tu jednak podkreślić, to symboliczne zwycięstwo "ostatniego człowieka". Posłuchajmy klasyka:

(...) [ziemia] będzie kiedyś jałowa i ujarzmiona, i nie wyrośnie z niej już ani jedno wysokie drzewo. Biada! Nadchodzi czas, kiedy człowiek nie przerzuci już strzały swojej tęsknoty poza człowieka a cięciwa jego łuku oduczy się furkotu.
(...)
Oto ja wam pokażę ostatniego człowieka.
(...)
Ziemia zmaleje, a na niej będzie podrygiwał ostatni człowiek, który wszystko uczyni małym. Jego ród jest nie do wyplenienia, jak pchła ziemna; ostatni człowiek będzie żył najdłużej. "Wynaleźliśmy szczęście" - mówią ostatni ludzie, mrugając oczyma. Opuścili okolice, gdzie twarde było życie; potrzeba bowiem ciepła. Niedomaganie i nieufność wydają im się grzeszne - za tym idzie ostrożność. Głupcem ten, kto jeszcze potyka się o kamienie czy ludzi! Nieco trucizny od czasu do czasu: to sprowadza przyjemne sny. I dużo trucizny na ostatek, gwoli przyjemnego umierania [podkr. moje].1

Co ja chcę zarzucić tłumowi pseudoautorytetów medycyniczych? Odrzucacie wielkość człowieka poprzez Boga, ale i odrzucacie wielkość człowieka poprzez samego człowieka! Gdzie dla was trochę twardego życia i trochę cierpienia, potrzeba wam ciepła. Poród kalekiego dziecka to mitręga, zabijmy je więc wcześniej a matka dostanie znieczulenie, to sprowadza przyjemne sny. Dla dziecka dużo trucizny na ostatek-początek. Sami za nie decydujecie, że nie powinno cierpieć - może ono chciało pożyć?

Eutanazja noworodka

1Nietzsche F.: To rzekł Zaratustra. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy 1999, s. 17-18

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz