Ostanie godziny przynoszą informacje, że 22-latka z Mikołowa, która zamordowała swoje dziecko będzie miała postawiony zarzut "zwykłego" (art. 148 par. 1 kk) zabójstwa, co zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 8 do 25 lat lub dożywocia. Do tej pory czyn miał być rozpatrywany pod kątem dzieciobójstwa (art. 149), co zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Przyznam, że to właśnie z informacji radiowej dotyczącej tej sprawy dowiedziałem się o tym bulwersującym przepisie prawnym, który przewiduje łagodniejsze traktowanie zabójstwa pod warunkiem, że:
- zabije się własne dziecko,
- po porodzie,
- mordercą jest matka.
Jest to straszny przykład paranoi prawniczej, gdzie prawa przestępcy są na przedzie przed prawami ofiary. Wpisuje się to w polityczny klimat "prorodzinny", który w swoim najgorszym przejawie zezwala nawet na bezkarne zamordowanie człowieka, o ile:
- człowiek jest dzieckiem,
- dziecko nie przyszło na świat,
- od połączenia plemnika z komórką jajową minęło nie za dużo czasu,
- dziecko zostało poczęte bez zgody matki lub istnieje podejrzenie, że jest ciężko chore.
[zwracam uwagę, że dosadny opis nie wynika z cynizmu autora; mamy do czynienia z wojną prowadzoną na poziomie pojęć i powyższe może skutecznie obrzydzać straszną zbrodnię unicestwienia najbardziej bezbronnych z bezbronnych, zwolennicy zbrodni woleliby zamiast tego mówić o aborcji upośledzonego płodu]
Mowa oczywiście o niekaralności aborcji przeprowadzonej na dziecku, które poczęto w wyniku gwałtu lub istnieje podejrzenie (nie pewność!), że ma np. zespół Downa. Eksterminacja tego lebensunwertes Leben jest naturalnie skandalem pokazującym jak eugenazizm podnosi śmierci Fange hoch. Koniec może być taki jak w Beneluksie, gdzie zmierza to w kierunku uśmiercania ciężko chorych osób nawet bez ich zgody (także małych dzieci!).
Tu niechlubny przykład z Francji.
Wracając jednak do tematu artykułu 149...
Porównajmy:
Art. 149: 3 miesiące do 5 lat,
Art. 148 par. 4 (kto zabija człowieka pod wpływem silnego wzburzenia uzasadnionego okolicznościami): 1 do 10 lat,
Art. 150 par. 1 (kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego): 3 miesiące do 5 lat,
Art. 155 (kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka): 3 miesiące do 5 lat.
Wnioskować należy, że ustawodawca przewiduje, iż dzieciobójczyni grozi kara taka sama jak komuś, kto nieumyślnie zabił człowieka a także mniejsza niż osobie, która zabija w afekcie uzasadnionym okolicznościami. Czyżby to oznaczało, że poród wg prawników powoduje coś więcej niż uzasadnione okolicznościami silne wzburzenie, które obniża odpowiedzialność za umyślne pozbawienie życia własnego dziecka? Czy naprawdę specjalne zabicie najbardziej zależnego od siebie i bezbronnego człowieka jest tyle samo "warte" co nieumyślne zabójstwo?
Należałoby raczej zauważyć, że zabicie powierzonego opiece dziecka jest przestępstwem szczególnie ciężkim i odpowiedzialność w stosunku do art. 148 par. 1 powinna być podwyższona. Rozpatrzmy sprawę dużo mniejszego kalibru, czy gorszym przestępcą jest ten, kto kradnie, czy ten, który czyni to będąc osobą szczególnego zaufania w stosunku do okradzionego - doradcą finansowym, powiernikiem? Polecam porównanie Art. 284 par 1 z par. 2 i odpowiedzenie sobie na pytanie, czy prawo, które w tym przypadku poprawnie chroni interes majątkowy nie powinno tym bardziej chronić życia?
Dalej trzeba dodać - a gdzie był ojciec dziecka? Od czasu wymówki "niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem" mężczyźni niejednokrotnie wykazują się "odwagą" i jak przychodzi do zdania sprawy, to okazuje się, że nie wiedzieli, że ich żona była w ciąży, nie wiedzieli, że wkładała nieżywe dzieci do beczek z kapustą... Zazwyczaj w podobnych sytuacjach przestępstwo uchodzi im na sucho albo dostają jakąś symboliczną karę a najczęściej to oni są najbardziej winni, bo porzucają kobiety, zostawiając je z ich problemami. Przykładem wyrok z 4 września (za zbrodnia w Pucku, dostęp 12 września 2014). Dwoje dzieci zostało zabitych w rodzinie zastępczej, kobieta dostała dożywocie, mężczyzna 5 lat. Wiadomo, że typ jest winny i że jeśli mężczyzna co najmniej nie przyzwala na bicie (nie jakieś tam lanie, media donoszą nawet o biciu kablem i przypalaniu zapalniczką), to nie ma możliwości, żeby to miało miejsce. Tu facet sam bije: "Sąd dał wiarę zeznaniom oskarżonego, że uderzył on dwa razy pięścią w klatkę piersiową 3-latka", ale "Zdaniem sądu te obrażenia nie spowodowały jednak wewnętrznego krwotoku i obrażeń wątroby, które były przyczyną śmierci - mówił sędzia uzasadniając w ten sposób uniewinnienie mężczyzny od zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym." Czyli bił, ale akurat to nie jego ciosy zabiły, więc jest niewinny a za znęcanie się - do którego się przyznał - należy się tylko 5 lat? W takim razie, czemu Rudolf Höss dostał karę śmierci?
Dalej trzeba dodać - a gdzie był ojciec dziecka? Od czasu wymówki "niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem" mężczyźni niejednokrotnie wykazują się "odwagą" i jak przychodzi do zdania sprawy, to okazuje się, że nie wiedzieli, że ich żona była w ciąży, nie wiedzieli, że wkładała nieżywe dzieci do beczek z kapustą... Zazwyczaj w podobnych sytuacjach przestępstwo uchodzi im na sucho albo dostają jakąś symboliczną karę a najczęściej to oni są najbardziej winni, bo porzucają kobiety, zostawiając je z ich problemami. Przykładem wyrok z 4 września (za zbrodnia w Pucku, dostęp 12 września 2014). Dwoje dzieci zostało zabitych w rodzinie zastępczej, kobieta dostała dożywocie, mężczyzna 5 lat. Wiadomo, że typ jest winny i że jeśli mężczyzna co najmniej nie przyzwala na bicie (nie jakieś tam lanie, media donoszą nawet o biciu kablem i przypalaniu zapalniczką), to nie ma możliwości, żeby to miało miejsce. Tu facet sam bije: "Sąd dał wiarę zeznaniom oskarżonego, że uderzył on dwa razy pięścią w klatkę piersiową 3-latka", ale "Zdaniem sądu te obrażenia nie spowodowały jednak wewnętrznego krwotoku i obrażeń wątroby, które były przyczyną śmierci - mówił sędzia uzasadniając w ten sposób uniewinnienie mężczyzny od zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym." Czyli bił, ale akurat to nie jego ciosy zabiły, więc jest niewinny a za znęcanie się - do którego się przyznał - należy się tylko 5 lat? W takim razie, czemu Rudolf Höss dostał karę śmierci?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz